Kategoria: dziecko|okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |
Kiedyś ktoś słyszy: „dzieciak z ciebie”, „zachowujesz się dziecinnie”, „nie bądź dzieckiem”, to nie przyjmuje tego jako komplement. Zastanówmy się jednak, czy chociaż czasem nie warto upodobnić się do dziecka.
Chyba najbardziej charakterystyczną cechą dzieci jest ich ciekawość świata.
Szeroko otwarte oczęta, rozdziawiona buzia – tak maleństwo reaguje na każdą nową, napotkaną na swojej drodze rzecz.
Zwykły stół, kolorowy obrus czy nawet kawałek drewnianej podłogi wzbudzają niekłamany zachwyt małego człowieka. Są to przecież rzeczy, których my dorośli nawet nie zauważamy. Ale może jednak warto zachwycić się orkiestrą barw na jedwabnej apaszce, drzewem mijanym w drodze do pracy (niezależnie od pory roku) czy uśmiechnąć się słysząc jak hula wiatr?

Weźmy taką zimę na przykład – w wielu regionach Polski jakoś nie może nas opuścić na rzecz wiosny, a więc narzekamy – na przemoczone buty, śliskie chodniki, ciągle padający śnieg czy trzymający mróz. Spójrzmy jednak na dzieciaki – z jakim zachwytem patrzą na biały puch nie tylko dlatego, że można ulepić z niego bałwana czy porzucać się śnieżkami. „O Matko Polko, ile śniegu!” – wykrzykuje moja dwu i pół – letnia córka wychodząc z domu i widząc zaspy większe niż ona sama. I wcale nie jest to oznaka rozpaczy – raczej radosne zdziwienie, że takie ładne białe wszędzie leżące może tak bardzo utrudniać poruszanie się. A wierzcie mi wszyscy dorośli, że takim maluchom znacznie trudniej się chodzi po śliskich czy nieodśnieżonych chodnikach niż nam. Zawsze można upadek na pupę na takim chodniku skwitować wybuchem śmiechu albo… zrobić na śniegu aniołka. Ja wiem, wiem, nie wszystkim to przystoi, więc nie namawiam na tarzanie się po białym puchu eleganckich pań w długich obcisłych kozaczkach czy poważnych panów w garniturach i ciemnych płaszczach. Ja tylko proponuję inaczej spojrzeć na otaczający nas świat i może zrobić fotkę (chociażby telefonem komórkowym), aby uwiecznić nasze pięknie wyglądające pod białą kołdrą osiedle?
Po zimie zawsze przychodzi wiosna – no ale i ona zazwyczaj rozpoczyna się niezłą chlapą, buty też mamy przemoczone, samopoczucie jeszcze nie całkiem obudzone z zimowego snu. Potencjalnie mogą być to kolejne powody do narzekania, ale może wtedy wychodząc z domu wykrzyknijmy „O Matko Polko, ile wody!” – takim ciut radośniejszym głosem. Mimo wszystko.