Kategoria: dziecko|okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |
Mam zaszczyt być szczęśliwą mamą dwuletniej pannicy Mai, dziewczynki oczywiście najpiękniejszej i najmądrzejszej na świecie.
I od ponad dwóch lat w Jej imieniu przyjmuję prezenty
– oczywiście różowe.
Gdybym tylko chciała, to nie tylko ubrałabym Ją całą na różowo, od stóp do głów, ale też urządziła w tym jakże słodkim kolorze dziecinny pokoik, (bo wtedy to już nie byłby pokój, lecz pokoik właśnie) a Maja bawiłaby się samymi landrynkowatymi zabawkami. Zabawkami typu przyrządy do upiększania się czy akcesoria do sprzątania.
Ktoś gdzieś ustalił, że różowy dla dziewczynki a niebieski dla chłopca, co skrzętnie wykorzystują koncerny produkujące odzież i zabawki dla dzieci. Dlatego wywołuję w otoczeniu zdziwienie a w skrajnych przypadkach i oburzenie, że niebieskooką blondyneczkę ubieram na niebiesko, biało czy beżowo. Czy to chłopiec? – pytają nieufnie patrząc na niebieski kożuszek czy białą czapeczkę, ale widząc jak najbardziej kobiecą dwuletnią buźkę.
Ja jednak stoję na czele antyróżowej rewolucji i wierzcie mi, nie jest to wcale łatwe! Dla tych, co dzieci nie posiadają, albo mają synów: spróbujcie w sklepie z ubraniami dla dzieci znaleźć dla dziewczynki coś w nie różowym kolorze. Trudne zadanie – niedawno w jednym z takich miejsc spędziłam prawie godzinę szukając bluzeczki z nadrukiem ulubionego kotka z bajki w innym odcieniu. Jednak z pomocą przychodzą tutaj sklepy z używaną odzieżą, gdzie nie tylko można znaleźć różne cudeńka, ale i dzięki nim podratować domowy budżet.
Chciałabym, aby moje dziecko od najmłodszych lat wiedziało, że nie musi szukać akceptacji środowiska poprzez ubieranie się w słodkie ciuszki i to nieprawda, że najważniejszą rolą kobiety jest podobać się innym. Już od około 2 roku życia rozpoczyna się proces identyfikacji dziecka ze swoją płcią (trwa on do wczesnego wieku przedszkolnego, czyli 3-4 roku życia). A moja córka nie musi wyglądać jak kiczowata lalko-księżniczka, aby była dziewczęca. Nie musi wyglądać słodko w szerokich falbankach, bo tego wymaga się od dziewczynek. No, bo czy naprawdę kwintesencją kobiecości jest przykrywanie dziecka płci żeńskiej różowym kocykiem w jeszcze bardziej różowe gwiazdki? Dlaczego od razu na starcie mamy wpajać naszym dzieciom, jakie być POWINNY? Moim zdaniem trzeba im wpajać, że powinny być przede wszystkim dobrymi ludźmi. Reszta jest mniej ważna i zależy już tylko od naszych milusińskich.
Zdaję sobie sprawę z tego, że z chwilą pójścia Mai do przedszkola, koleżanki skutecznie przekręcą Ją na różową stronę mocy. Mam jednak nadzieję, że nie permanentnie.
Odpowiedzi: 5 do wpisu (Nie)różowo mi
Anna
8 stycznia 2010 o godz. 10:42
Popieram Autorkę artykułu stuprocentowo z nadzieją, że jednak mała Maja nie zostanie „przeciągnięta” na różową stronę mocy”
Swoją drogą bardzo trafne określenie!
Niech żyje niebieski (i inne nieróżowe kolory)!
Elka
15 stycznia 2010 o godz. 10:55
Ja i mój mąż też jesteśmy antyróżowi i antyniebiescy..mamy synka i jak ognia unikamy niebieskiego koloru.Wszystkie prezenty jakie dostał nasz synek są niebieskie..jesli będziemy mieli dziewczynkę to na pewno nie zrobimy z niej różowej lali..śmieszne to i tragiczne wbijać dziecko tylko w róż albo niebieski..
Gr
20 stycznia 2010 o godz. 14:46
Popieram.Ja mam akurat chłopca,ma niebieskie ciuszki,ale dla tego,że ładnie podkreśla jego kolor oczu i większość dostajemy po synach znajomych.Sama jeśli mu coś kupuję to unikam niebieskiego.
Marzena
22 stycznia 2010 o godz. 14:36
Rewelacyjny artykuł !!! Jestem mamą /nie/niebieskiego półroczniaka i na całe szczęście nasi bliscy przynoszą nam prezenty w kolorach tęczy
niebieskie zdarzają się niezwykle rzadko i wtedy cieszą oko. Gorzej jak mam udać się do sklepu a tam wszystko biało-granatowo-niebieskie, masakra!!! wtedy by nie zwariować idę do szmateksu – raju ciuszków wielokolorowych
, pozdrawiam serdecznie
Kasia
28 października 2010 o godz. 15:19
Świetny artykuł.Gdy kompletowałam wyprawkę dla córki panie w sklepie od razu rozkładały przede mną sterty różu. Na moje pytanie czy nie mają innych kolorów odpowiadały, że inne to tylko chłopięce. A jeśli od progu mówiłam:Nie różowe, to słyszałam, że nic innego dla dziewczynki nie ma. Eh…. dobrze że są secondhandy w których można znaleźć mnóstwo dziewczęcych nie różowych ubranek