Kategoria: okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |
Styczeń to miesiąc, w którym obchodzimy Dzień Babci i Dzień Dziadka. Kiedyś na hasło babcia czy dziadek przed naszymi oczami stawały naprawdę stare osoby, siwiuteńkie babcie na bujanych fotelach czy panowie wsparci o drewniane laski.
Obecnie jednak seniorzy 60+ (a i nie brakuje przecież czterdziestoletnich posiadaczy wnuków) to ludzie w pełni sił witalnych, nawet jeśli są na emeryturze.
Jestem przeciwna wykorzystywaniu na siłę dziadków w opiece nad dziećmi czy wręcz wymaganiu tego od nich, ale jeśli dziadkowie sami deklarują swoją gotowość pomocy, to nie ma nic bardziej pięknego niż zostawianie pociechy w dobrych i kochających rękach. Wtedy mama nie tylko nie ma wyrzutów sumienia, że „porzuciła” swoje dziecko „na pastwę” obcej opiekunki, ale i jest pewna, że maleństwo jest bezpieczne i przebywa wśród ludzi, którzy je kochają.
Główną aktywnością dziadków jest rzecz jasna rozpieszczanie wnuków. To bardzo drażliwa sprawa z punktu widzenia rodziców, którzy starają się wpajać swoim dzieciom pewne zasady ucząc je, że nie wszystko zawsze można dostać, że nie wszyscy muszą im ustępować etc.
To wszystko oczywiście prawda, ale… Pamiętam jak byłam jeszcze w ciąży, moja starsza znajoma, mama dwóch dorosłych już synów, powiedziała mi: pozwól dziadkom rozpieszczać dziecko, nie denerwuj się na nich, że ci je „zepsują”. Dzieciaki doskonale wiedzą co i gdzie im wolno – dodała. Muszę tutaj przyznać jej rację – już moja niespełna dwu i pół – letnia córka zdaje sobie sprawę, że pewne rzeczy u mamy nie przejdą (a u dziadków i owszem).
I żeby nie było – nie uważam, aby robienie czegoś na przekór rodzicom, którzy o coś proszą, było rozpieszczaniem wnuków czy okazywaniem im jak bardzo je babcia i dziadek kochają (np. karmienie słodyczami niemowlaka albo starszego dziecka, jeśli rodzic prosi dziadków o nierobienie tego).
Oczywiście, że relacje z dziadkami (na linii dziadkowie – rodzice wnuków) bywają trudne. Tak jak wszelkie relacje międzyludzkie. Zwłaszcza, jeśli to starsze pokolenie nie szczędzi – bardzo często nieproszonych – tzw. dobrych (czytaj: jedynych i właściwych) rad i obraża się, gdy nie chcemy się do nich stosować. Ale to już temat na zupełnie inny tekst.
1 odpowiedź do wpisu Niech żyją nam!
Anna
28 stycznia 2010 o godz. 18:18
Babcie i dziadkowie są przecież od rozpieszczania i dobrych rad – oczywiście w granicach zdrowego rozsądku
Może właśnie dlatego, po latach, już jako dorośli, tak czule i z rozrzewnieniem wspominamy chwile spędzone w ich towarzystwie?
Beztroskie, ciepłe, radosne…