Wpisy oznaczone ‘dziecko’

Jak lwica

Kategoria: okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |

  • Tagi: , ,
  • 13 lip 2010

    Wiele osób – tych nie będących jeszcze rodzicami – zastanawia się bardzo często, jak mocno zmieni się ich życie po przyjściu na świat potomka oraz jak bardzo oni sami się zmienią. Prawda jednak jest taka, że wcześniej można sobie gdybać do woli, a i tak wszelkie nasze wyobrażenia o rodzicielstwie będą się miały nijak do rzeczywistości już „po”.

    To, że zmieni się wiele akurat można przewidzieć. To, że w wielu aspektach naszego życia będzie nam znacznie trudniej – to również można wywnioskować patrząc na los naszych znajomych czy rodziny, która debiut rodzicielski ma już za sobą :)

    Czy mamy jednak naprawdę czego się obawiać? Nie od dzisiaj wiadomo, że najbardziej boimy się tego, co nieznane, obce a wszelkie zmiany są zazwyczaj jedną wielką niewiadomą. Warto więc oswajać się ze skutkami dziecięcej rewolucji już na początku naszej drogi, a więc będąc jeszcze w ciąży czy oczekując dziecka jako ojciec.

    Moim zdaniem należy „pogodzić” się z faktem, że pojawienie się na świecie małej istotki jak najbardziej naturalną koleją rzeczy zmieni – a w początkowym okresie zrobi to nawet diametralnie – nasze mniej lub bardziej uporządkowane do tej pory życie. Wbrew pozorom, nie jest to wcale dla wszystkich takie oczywiste. I nie ma co z tym walczyć, tylko przyjąć to za taki pewnik jakim jest to, że kobiecie w ciąży rośnie brzuszek.

    Jednak już tylko od nas zależy, jak sobie zorganizujemy to życie z tym nowym, jakże słodkim członkiem rodziny, czy nie stracimy głowy, czy też – korzystając np. z rad najbliższych albo czytając książki, przeglądając fora internetowe bardziej doświadczonych od nas rodziców etc. – ustalimy jak ten nasz mały prywatny świat będzie wyglądał oraz jak go sobie poukładamy. Najgorszym doradcą jest panika, a najlepszym sprzymierzeńcem – spokój, zdrowy rozsądek, nasza sławetna kobieca intuicja, ale przede wszystkim – czas.

    Ze swojego punktu widzenia mogę stwierdzić, że i tak nie sposób wszystkiego przewidzieć zanim już „oficjalnie” nie zostanie się rodzicem.

    Odkąd zostałam matką, nie ma dla mnie (chyba) rzeczy niemożliwych a o sprawy (te bardzo poważne, jak i te błahe) zwłaszcza związane z moją Córką potrafię walczyć niczym lwica. Stałam się na pewno bardziej asertywna i chyba niewiele rzeczy jest na tym świecie, których nie zrobiłabym dla swojego potomka. (I nie chodzi mi tutaj wcale o bezmyślne rozpieszczanie dziecka!). Nie zapominam jednak o sobie rozumiejąc, że szczęśliwe dziecko to przede wszystkim szczęśliwy rodzic i na nic tu jakieś „poświęcanie się Matki Polki dla dobra dziecka”, bo to NIGDY nie wychodzi na dobre żadnej ze stron.

    Przedsiębiorca Yamaha Motor Middle Europe B.V. (sp. z o.o.) Oddział w Polsce, powiadomił Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, że pajacyki i body niemowlęce oferowane w salonach firmowych YAMAHA mogą być niebezpieczne dla użytkowników.

    Czytaj dalszą część wpisu »

    Spotkajmy się na łonie przyrody.

    Kategoria: okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |

  • Tagi: , , ,
  • 31 maj 2010

    Teoretycznie już od ponad dwóch miesięcy mamy wiosnę, pogoda jednak, jak to na nią przystało, płata nam figle. Ubrałby się człowiek w krótki rękawek, dzieciaka też i chodu „idziemy w świat”. Ale nawet w kurtce i w długim rękawku da się to zrobić – a nawet powinno – wszak trzeba dziecię przygotować do każdej aury, prawda? Zwłaszcza mieszkając w tak kapryśnej pod tym względem polskiej krainie.

    Osobiście jestem zwolenniczką spacerowania z dzieckiem w (prawie) każdej pogodzie – i to już od najwcześniejszych miesięcy jego życia. Będąc mamą córki urodzonej w październiku nad polskim morzem, nasze pierwsze wspólne spacery odbywały się nie tylko przy akompaniamencie wiatru (ale od czegóż są czapeczki z nausznikami i wózek z postawiona budą czy kilkuwarstwowe stroje na wyjście?), ale i w słocie czy deszczu. (Acha, jakoś nie kupuję idei plastikowych pokrowców na wózki, w których gdzieś tam w środku ukryte jest zaparowane dziecko).

    Oczywiście nikomu nie radzę spacerować z noworodkiem czy niemowlakiem przy temperaturze minus 10 stopni i w zawiei, ale mamy teraz przecież wiosnę, prawda? Dlatego proszę Was, drodzy Rodzice, wyjdźcie z tych centrów handlowych i z kulek, pójdźcie na pobliski plac zabaw, łąkę czy do parku, będziecie mieli z tego same plusy. A jakie? Różnego rodzaju:

    EKONOMICZNE – przykładowe „kulki” w centrach handlowych nie są wcale tanią rozrywką. 5 lub 10zł za pół godziny czy godzinę zabawy to wcale nie tak mały wydatek w budżecie domowym w skali miesiąca a cóż to jest 60 minut takiej rozrywki dla dziecka? Tyle co nic – czas mija przecież bardzo szybko podczas zabawy.

    ZDROWOTNE – no dobrze, zgadzam się, obecnie bardzo trudno jest mówić o tzw. świeżym powietrzu, zwłaszcza w dużych miastach, no ale z drugiej strony nie panikujmy i nie wpadajmy w przesadę, że klimatyzacja w centrach handlowych jest zdrowsza (bo nie jest!). A naprawdę dla dziecka nie ma nic lepszego niż aktywny spacer na dworze, wybieganie się, powygłupianie na trawie – nie tylko zdrowo się zmęczy i będzie lepiej spało, ale i polepszy się jego apetyt (sprawdzone empirycznie na własnej latorośli!).

    BIOLOGICZNE – udzielmy naszej pociesze pierwszych lekcji przyrody. O, idzie biedroneczka (tak, ja również jestem z tego pokolenia, które myśli, że ilość kropek u biedronki to ilość jej lat). O, idzie robaczek – tu już słychać głos dziecka, rodzic musi zapomnieć o swoim obrzydzeniu do tego rodzaju, czasem nawet włochatych (brrr!!!) stworzeń. Jaka zielona ta trawa! A piasek czemu suchy i mokry? (Przykłady można mnożyć).

    FILOZOFICZNE. Tak, filozoficzne. No bo przecież tyle rzeczy może zmienić się w naszym życiu, ale cykl pór roku jest stały i niezmienny, matka natura może i mieć swoje fochy pogodowe, ale zawsze, po każdej, nawet najgorszej zimie przyjdzie wiosna a po niej lato, które przejdzie w jesień… I to wszystko można zaobserwować jak na dłoni wszędzie tam, gdzie rośnie parę drzewek, krzewów i jest trawnik.

    A minusy ze spędzania z dzieckiem czasu na świeżym powietrzu? Jakoś żadne nie przychodzą mi do głowy – może wypowiedzą się w tej kwestii rodzice małych alergików – nie sądzę jednak, aby takowi zamykali swoje dzieci w domach na cały sezon.

    „Isia” to Miś, nie jakiś konkretny, ale po prostu każdy Misiu jest dla mojego syna „Isią”.”Isie” trzeba nakarmić, czyli przygotować im „mniam mniam”. Można na przykład podrobić im ryżowego chlebka albo słonych paluszków.

    Czasami „Isie” trzeba przytulić, zaopiekować się tak jak młodszym rodzeństwem. „Isia” prowokuje, więc do pierwszych społecznych zachowań.

    Kiedy wyczekujemy pierwszych oznak wiosny, wyłapujemy za oknem „waf” – ptaszki. Machają ładnie swoimi skrzydełkami. Tylko jakoś tak nie możemy z mężem zaskoczyć skąd to skojarzenie -”waf”? Czyżby nasza pociecha chciała ofiarować biednym zmarzniętym ptaszkom swoje ulubione wafelki???:)

    No i jak dla niemal każdego mężczyzny najważniejszy na świecie jest – „brum brum”. Czekamy aż tatuś wróci „brum brumem” z pracy, układamy małe „brum brum brumy” w garażu, czasem przewozimy kolorowym „brum brumem” pranko z automatu pod suszarkę.

    A na koniec „pa pa” – nieraz ku naszemu zawstydzeniu wymownie sugerujące odwiedzającym nas gościom, że czas odwiedzin się właśnie skończył. Bo na przykład nasza gwiazda chce wypić „tu tu”, zrobiła „fe fe” albo zwyczajnie jest zmęczony i chce iść „si” czyli spać.

    I w ten sposób tworzymy własny wewnętrzny system komunikacji rodzinnej :)

    Sama radość i technika kreatywnego myślenia!!!

    POZDRAWIAM
    Ania

    Tu znajdziesz informacje na temat rozwoju mowy dziecka >>>


    • Emilia: Wszędzie mówią, że mama nie powinna mieć problemów z powrotem do pracy, że powinna być możl [...]
    • asia: Zgadzam się z tą opinią. Karmienie piersią to najwspanialszy okres w życiu dziecka i matki. Je [...]
    • http://magiaamarzenia.blogspot.com/: Klocki Fisher Price w prawym górnym rogu są rewelacyjne! Można je ułożyć jedno na drugim bąd [...]
    • karo: A tak jest przecież. Ja też się cieszę. Uważam, ze „zaczarowane kółko misia uszatka” lub [...]
    • bejb: Super. Jak dla mnie idealnie. Oby więcej takich wznowień. [...]
    • Magda: Używamy telefonów, piszemy blogi na internecie, dlaczego nie skorzystać z czegoś co realnie pomo [...]
    • Kasia: Świetny artykuł.Gdy kompletowałam wyprawkę dla córki panie w sklepie od razu rozkładały przed [...]
    • natalia: naprawdę szok [...]
    • Tata z Wyprawki: O kurcze! Toż to takie produkty pojawiają się na rynku? Ciekawe że producent wcześniej nie zau [...]
    • Aluśka: Zgadzam się z Tobą w 100%! My z naszą córką spacerowaliśmy od najmłodszych lat i w zasadzie m [...]

    Zamów oseskowy newsletter





    Na skróty

    osesek.pl - wszystko o niemowlętach i małych dzieciach

    Kalendarz ciąży tydzień po tygodniu przygotowany we współpracy z lekarzem

    Video przepisy dla maluszków

    Rozszerzanie diety niemowlaka dobre porady

    Forum koniecznie dołącz do nas i poznaj inne mamy