Kategoria: dziecko|przedszkolak | autor: Marta Baj - Logopeda |
Właśnie posłałaś dziecko do przedszkola, bałaś się czy na pewno mu się spodoba i czy nie będzie problemów z zaaklimatyzowaniem się do nowego miejsca i całej tej sytuacji. Bałaś się również dlatego, że Twoje trzy letnie dziecko bardzo mało mówi, posługuje się swoim własnym językiem, czasem pokaże coś gestem, ale to nie to samo, co dzieci koleżanek.
Konsultowałaś się nawet z lekarzem, mówi, że mowa chłopców ma prawo rozwijać się wolniej, niż mowa dziewczynek. Rodzina cię uspokaja, teściowa mówi, że to pewnie po tacie, bo twój mąż również zaczął później mówić. Trochę spokojniejsza oddajesz dziecko do przedszkola.

A teraz postaw się w sytuacji swojego dziecka. Jesteś w obcym kraju, nie znasz języka, czujesz ogromne pragnienie, ponieważ jest bardzo gorąco, niestety nie możesz kupić nic do picia, ponieważ nikt Cię nie rozumie.
Idziesz ulicą, nagle ktoś wyrywa tobie torebkę, zgłaszasz się na policję, niestety tam również nikt nie rozumie co chcesz im powiedzieć.
Te może skrajne przykłady zdarzą się również twojemu dziecku.
Ostatnio siedząc w sali przedszkolnej, obserwowałam trzy latki.
Podszedł do mnie chłopiec, stał przy mnie jakieś trzy minuty i wkładał paluszek do buzi, wiedziałam, że chce mi coś przekazać, niestety nie mogłam zrozumieć o co chodzi. Dopiero kiedy podano obiad, chłopiec pokazał paluszkiem na kompot. Kiedy podałam mu kubek, wypił bardzo szybko wszystko i gestem pokazał, że chce jeszcze. Czułam się zmieszana, że nie wpadłam na to wcześniej, ale z drugiej strony skąd mogłam wiedzieć.
Tym razem chłopiec miał szczęście, dostał to na co miał ochotę, ale jak ma powiedzieć Pani, że jego kolega zabrał mu ulubioną zabawkę, że ktoś go uderzył, że boli go brzuszek. Być może tak jak i mnie, pokaże wszystko gestem, ale czy zostanie od razu zrozumiany? Takie codzienne stresujące sytuacje mogą być przyczyną wielu innych emocjonalnych zaburzeń.
Kiedy pojawisz się naprawdę w takiej sytuacji, nie czekaj z nadzieją, że twoje dziecko zacznie mówić, tyle tylko trochę później, bo to u was rodzinne.
Zastanów się, ile przykrych sytuacji możecie uniknąć, tylko dlatego, że zamiast czekać, zaczniecie pracować z dzieckiem.
A jeśli to nie jest „rodzinne”, jeśli przyczyna tkwi w zupełnie czymś innym?
Czy wiesz, że niedoleczone przeziębienie, alergia, przerost migdałka czy antybiotyki są przyczyną pogorszenia słuchu u dzieci, a przecież warunkiem prawidłowego rozwoju mowy i głosu jest właśnie sprawnie działający narząd słuchu.
Czy ktokolwiek uprzedził Cię, że jeśli rozwój ruchowy twojego dziecka jest opóźniony, to również mowa może rozwijać się znacznie wolniej. Skoro, więc fizjoterapeuta pracował nad ciałem twojego dziecka, czemu nie skorzystasz z pomocy logopedy, który popracuje nad komunikacją?
Czy słyszałaś, że zagrożona ciąża, ciężki poród, niska punktacja w skali Apgar mogą zapowiadać opóźnienia w rozwoju mowy?
Czy mając te informacje, nadal będziesz czekać?
Pozwól, że odpowiem za Ciebie, nie będziesz zwlekać ani chwili, bo dobro Twojego dziecka jest dla Ciebie najważniejsze. Pomyśl też, jak przyjemnie by było usłyszeć z ust Twojego dziecka: „Kocham Cię”
Marta Baj – Logopeda
Kategoria: dziecko|okiem mamy | autor: Sylwia Porada |
Kiedy przeczytałam informację prasową, że właśnie na rynek trafił telefon dedykowany dla dzieci w wieku 3-7 lat.
Myślałam, że to jakiś żart.
Ale niestety nie, to prawda.
Przewrotnie, odpowiedzmy sobie na kilka pytań.
Czy maluszkowi pozostawionemu pod opieką przedszkolnych nauczycielek, pomoże on w kilkugodzinnej rozłące z rodzicami czy raczej ją utrudni?
Czy kiedy zadzwonisz do swojej pociechy by spytać jak mu mija dzień, to ta rozmowa doda mu skrzydeł czy go zasmuci? A kiedy w słuchawce usłyszysz smutek w głosie swojego skarbka lub płacz będzie wam łatwiej? Czy będziesz mogła skupić się na wykonywaniu przerwanych czynności? A co zrobisz, gdy w południe zadzwoni do ciebie twoje słońce z płaczem, że chcesz byś natychmiast przyjechała i zabrała go do domu?

Pozostaje jeszcze kwestia gdzie dziecko ma ten telefon trzymać. Cały czas przy sobie w kieszeni lub na szyi? Dzwoniąca mama może się przecież nieźle zdenerwować, gdy po pomimo kilku prób jej pociecha nie odbiera. A może w przedszkolu np. pomiędzy obiadem a leżakowaniem powinien być wyznaczony czas na telefoniczne pogaduszki?
Wyobraźmy sobie sytuacje, gdy Pani przedszkolanka prowadzi zajęcia, próbując naszych milusińskich nauczyć czegoś pożytecznego i co chwilę uwaga dzieci zostaje zaburzona, bo któremuś przedszkolakowi dzwoni telefon. Maluchom i tak jest się ciężko skupić, ale co tam, przystosowanie do życia na „telefonicznej smyczy” trzeba trenować od małego.
Wiem, że dla niektórych rodziców ten produkt to jak dar z niebios, zabiegani i zapracowani w końcu będą mieć „kontakt” z dzieckiem. (Lepszy taki kontakt niż żaden?) Pozostaje mieć tylko nadzieję, że na kontakcie przez komórkę się nie skończy i nie będą to jedyne rozmowy, jakie będą prowadzić ze swoimi pociechami w ciągu dnia.
A co z emitowaniem szkodliwego promieniowania, czy telefon jest bezpieczny dla zdrowia małych dzieci?
Postępu nie da się zatrzymać, mamy kanały telewizyjne, gry komputerowe a nawet serwisy internetowe dla coraz młodszych dzieci. A teraz zamiast „komórki zabawki”, mamy prawdziwy telefon komórkowy dla przedszkolaków. Pozostaje tylko pytanie, po co?