Wpisy oznaczone ‘wychowanie dziecka’

No i poszła…

Kategoria: dziecko|okiem mamy|przedszkolak | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |

  • Tagi: , , ,
  • 2 wrz 2010

    Oto nadszedł ten dzień – chociaż czy oby na pewno z radością wyczekiwany? Nasze dziecię (przecież nie dawno jak wczoraj się urodziło, prawda?) idzie po raz pierwszy do przedszkola…Oczywiście przez ostatnie tygodnie przygotowywaliśmy naszą pociechę (oraz siebie) na ten dzień,prowadzaliśmy na zajęcia adaptacyjne, odwiedzaliśmy przy różnych okazjach przedszkolny plac zabaw.

    Oswajaliśmy strach (dziecka czy nasz?) przed nowym.

    Fakty są jednoznaczne: socjalizować dziecko należy. Lepiej przystosować malucha do życia w grupie w wieku lat trzech aniżeli sześciu jak będzie szedł do szkoły. Przedszkolaki szybciej i wszechstronniej się rozwijają, uczą się migiem nowych, przydatnych umiejętności oraz zachowań, poznają realne życie.

    W teorii wiedzą to wszyscy rodzice, a w praktyce – przecież to nasze maleństwa przez nasz karmione, noszone, przytulane, całowane i kochane, jak sobie poradzą, czy nie będą tęsknić? (Bo my to na pewno). Czy nie będą się bały? I tutaj trzeba bardzo uważać, ponieważ nasze obawy, rozterki i lęki bardzo łatwo mogą przenieść się na dziecko, które pójście do przedszkola będzie traktowało jako zagrożenie a samo przedszkole stanie się niemiłym obowiązkiem. A pamiętajmy, że te trzy lata są czasem nie tylko nauki czy poznawania świata, ale przede wszystkim dobrej zabawy i nawiązywania pierwszych przyjaźni. No i my nie jesteśmy w stanie zapewnić naszym pociechom tego wszystkiego, co może dać im przedszkole.

    Puśćmy więc nasze maleństwa (moja już poszła!), niechaj idą w świat i zdobywają swoje pierwsze szczyty. I niech bawią się przy tym na całego, bowiem kochani Rodzice – nie chcę Was (siebie!) martwić, ale szkoła już za trzy lata…

    I jeszcze na sam koniec malutka uwaga do Mam synków – jak subiektywnie zauważyłam podczas zajęć adaptacyjnych czy w pierwszym dniu w przedszkolu, chłopcy przy zachęcie swoich rodzicielek kurczowo trzymają się przysłowiowej maminej spódnicy, znacznie głośniej zanosząc się przy tym płaczem aniżeli ich koleżanki. Drogie Panie, czy tylko my kobiety i w następnym pokoleniu mamy być Kobietami? Niechże wyrośnie również generacja Mężczyzn a nie wiecznych małych chłopców tak bardzo kochających swoje matki…

    Dzieckiem być.

    Kategoria: dziecko|okiem mamy | autor: Aneta Szaraniec-Sandecka |

  • Tagi: , , ,
  • 5 mar 2010

    Kiedyś ktoś słyszy: „dzieciak z ciebie”, „zachowujesz się dziecinnie”, „nie bądź dzieckiem”, to nie przyjmuje tego jako komplement. Zastanówmy się jednak, czy chociaż czasem nie warto upodobnić się do dziecka.

    Chyba najbardziej charakterystyczną cechą dzieci jest ich ciekawość świata.

    Szeroko otwarte oczęta, rozdziawiona buzia – tak maleństwo reaguje na każdą nową, napotkaną na swojej drodze rzecz.

    Zwykły stół, kolorowy obrus czy nawet kawałek drewnianej podłogi wzbudzają niekłamany zachwyt małego człowieka. Są to przecież rzeczy, których my dorośli nawet nie zauważamy. Ale może jednak warto zachwycić się orkiestrą barw na jedwabnej apaszce, drzewem mijanym w drodze do pracy (niezależnie od pory roku) czy uśmiechnąć się słysząc jak hula wiatr?

    Weźmy taką zimę na przykład – w wielu regionach Polski jakoś nie może nas opuścić na rzecz wiosny, a więc narzekamy – na przemoczone buty, śliskie chodniki, ciągle padający śnieg czy trzymający mróz. Spójrzmy jednak na dzieciaki – z jakim zachwytem patrzą na biały puch nie tylko dlatego, że można ulepić z niego bałwana czy porzucać się śnieżkami. „O Matko Polko, ile śniegu!” – wykrzykuje moja dwu i pół – letnia córka wychodząc z domu i widząc zaspy większe niż ona sama. I wcale nie jest to oznaka rozpaczy – raczej radosne zdziwienie, że takie ładne białe wszędzie leżące może tak bardzo utrudniać poruszanie się. A wierzcie mi wszyscy dorośli, że takim maluchom znacznie trudniej się chodzi po śliskich czy nieodśnieżonych chodnikach niż nam. Zawsze można upadek na pupę na takim chodniku skwitować wybuchem śmiechu albo… zrobić na śniegu aniołka. Ja wiem, wiem, nie wszystkim to przystoi, więc nie namawiam na tarzanie się po białym puchu eleganckich pań w długich obcisłych kozaczkach czy poważnych panów w garniturach i ciemnych płaszczach. Ja tylko proponuję inaczej spojrzeć na otaczający nas świat i może zrobić fotkę (chociażby telefonem komórkowym), aby uwiecznić  nasze pięknie wyglądające pod białą kołdrą osiedle?

    Po zimie zawsze przychodzi wiosna – no ale i ona zazwyczaj rozpoczyna się niezłą chlapą, buty też mamy przemoczone, samopoczucie jeszcze nie całkiem obudzone z zimowego snu. Potencjalnie mogą być to kolejne powody do narzekania, ale może wtedy wychodząc z domu wykrzyknijmy „O Matko Polko, ile wody!” – takim ciut radośniejszym głosem. Mimo wszystko.


    • http://magiaamarzenia.blogspot.com/: Klocki Fisher Price w prawym górnym rogu są rewelacyjne! Można je ułożyć jedno na drugim bąd [...]
    • karo: A tak jest przecież. Ja też się cieszę. Uważam, ze „zaczarowane kółko misia uszatka” lub [...]
    • bejb: Super. Jak dla mnie idealnie. Oby więcej takich wznowień. [...]
    • Magda: Używamy telefonów, piszemy blogi na internecie, dlaczego nie skorzystać z czegoś co realnie pomo [...]
    • Kasia: Świetny artykuł.Gdy kompletowałam wyprawkę dla córki panie w sklepie od razu rozkładały przed [...]
    • natalia: naprawdę szok [...]
    • Tata z Wyprawki: O kurcze! Toż to takie produkty pojawiają się na rynku? Ciekawe że producent wcześniej nie zau [...]

    Zamów oseskowy newsletter





    Na skróty

    osesek.pl - wszystko o niemowlętach i małych dzieciach

    Kalendarz ciąży tydzień po tygodniu przygotowany we współpracy z lekarzem

    Video przepisy dla maluszków

    Rozszerzanie diety niemowlaka dobre porady

    Forum koniecznie dołącz do nas i poznaj inne mamy